[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Pociągnęła przy tym delikatne pasemka na skroni i poczuła przejmujący
ból- włosy przykleiły się do plastra przytrzymującego bandaż na czole.
Przestała się na chwilę zajmować swetrem i poszła do małej łazienki, żeby
poszukać gumki, którą mogłaby związać włosy. Znalazłszy ją zaplotła
sobie warkocz i związała go. Przygładzając kilka wymykających się
kosmyków, weszła z powrotem do kuchni.
Wino, pomyślała, i ser, i krakersy. Wyjęła to wszystko z lodówki, rozłożyła
na stole, a potem postawiła dwa kieliszki i położyła serwetki. Nalała sobie
wina ze schłodzonej butelki i usiadła wygodnie na ławie. Popijając powoli
wino, cierpliwie czekała.
Gdy kieliszek był prawie pusty, parking omiotło światło reflektorów
samochodowych, a po chwili trzasnęły drzwiczki. Zaraz potem rozległo
się pukanie; drzwi karawaningu zatrzęsły się, stuI{bcząc o framugę.
- Julie? Jesteś tam? Wstała i otworzyła drzwi. - Wejdz. Napij się.
- Boże, nie mogę uwierzyć, że siedzisz tu sama po tym wszystkim -
powiedziała Ofelia wchodząc. - %7łycie ci nie miłe?
- Pomyślałam, że tu będę miała spokój. - Julie wróciła na swoje miejsce.
Ofelia roześmiała się niezbyt wesoło.
- Jeżeli o to chodzi, to miałaś rację. A nad czym pracujesz?
- Usiądz i posiedz trochę. - Julie nalała wina do drugiego kieliszka. -
Pomyślałam, że można by ustalić plan pracy na najbliższe kilka dni.
Trzeba wprowadzić pewne zmiany, bo zmieniliśmy z Bullem zakończenie.
-Ja nie mogÄ™ siedzieć tu dÅ‚ugo. Jestem umówiona na karty¬powiedziaÅ‚a
Ofelia, sadowiąc się na krawędzi ławy stojącej po przeciwnej stronie stołu.
- A zresztą czy nie powinnaś o tym porozmawiać z BulIem? Bo teraz to on
przecież jest szefem, a ty pierwszą asystentką. Ja nie mam z tym nic
wspólnego. Pilnuję tylko, żeby wszyscy słyszeli to, co wy mówicie.
Julie uniosła brew.
- Jakie znaczenie ma oficjalna funkcja? BulI i tak akceptuje moje pomysły.
Właściwie to chciałam, żeby tu był z nami, ale on się trochę boi tego
miejsca. Mówił, że słyszał jakieś chrobotania w ścianach, schowkach i
przewodach wentylacyjnych. Wyobrażasz sobie? Nie mam pojęcia, co by
to mogło by6, może szczury?
- Mężczyzni są jak dzieci. - Ofelia wzruszyła ramionami. - Ale o jakich
zmianach myślałaś?
- Może warto by się było zastanowić nad sceną porwania Summer, nad tą,
w której nastÄ™puje wybuch i ona omal nie zo¬staje zabita. Mamy to na
taśmie, bo kamery pracowały, kiedy Rey ją chwycił i wpadł do wody. Ten
materiał jest taki świetny, że szkoda by było go nie wykorzystać.
- Rozumiem, co masz na myśli - powiedziała Ofelia, kiwając głową. - A co
poza tym?
- Myślałam o ponownym nakręceniu sceny pogoni, tuż przed wybuchem.
Rey, zastępujący Vance'a, przeskoczyłby ze skifu do pędzącej motorówki,
a potem walczyłby z dwoma opryszkami uciekającymi z Summer i
wyrzuciłby ich za burtę jak jakiś prowincjonalny James Bond. Następnie
pokazalibyśmy scenę z Reyem i Summer, która już jest gotowa. A
potem ... - Julie przerwała. Uniosła podbródek, odwracając głowę. -
Słyszałaś to?
- Co? - Ofelia rozejrzała się po pomieszczeniu.
- Nie wiem. JakieÅ› syczenie.
- Nic nie słyszałam.
- Nie? To chyba przez to gadanie Bulla jestem taka nerwowa. O czym to ja
mówiłam? Aha, o scenie z udziałem Summer. Możemy sfilmować Vance'a
wychodzÄ…cego z wody z nieprzytomnÄ… Summ er w ramionach. TrochÄ™ ich
trzeba ucharakteryzować i voila!
- Nie widzÄ™ powodu, dla którego to nie miaÅ‚oby siÄ™ udać ¬powiedziaÅ‚a
Ofelia.
- Najlepsze jest to, że nakręciliśmy ten materiał nie łamiąc przepisów
dotyczących pracy dzieci, gdyż był to wypadek. Jestem zadowolona, że
mamy ten materiał. I ciągle myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie
wsadziłby Summer na łódz, która miała wylecieć w powietrze.
Ofelia zerknęła na Julie. Po chwili uśmiechnęła się.
- Tak, to święta prawda - przyznała. - A co do tej sceny, to nie wiem, co
bym mogła dodać. Ty ją tak dobrze obmyśliłaś. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl