[ Pobierz całość w formacie PDF ]

chciał jej coś udowodnić, a ona chciałaby, żeby... Po co się nad tym w
ogóle zastanawiać? Ivo patrzył na nią uważnie.
- Czy coś się stało? - zapytał.
- N-nie - wyszeptała spłoszona.
Ku przerażeniu Tamsin, Ivo przyklęknął przy jej fotelu, uniósł jej
twarz i zmusił, by na niego spojrzała. Patrzył jej długo w oczy.
- Jesteś czymś zmartwiona... - zauważył.
- Nie, wcale nie - odparła, udając jednocześnie, że nie pociąga
nosem, tylko zamierza kichnąć. Ivo nie dał się oszukać.
- Jesteś - powiedział - i to wszystko moja wina. Masz rację,
zachowuję się jak bydlę.
Tamsin umiała sobie radzić z jego arogancją, nie potrafiła jednak
bronić się przed jego troską... Nie chciała, żeby Ivo był dla niej miły,
nie teraz, kiedy było już za pózno. Wiedziała dobrze, że nie uda jej
się dłużej kryć ze swoimi uczuciami, próbowała więc zbagatelizować
całą sprawę:
- Powiedzmy, że w stosunku do mnie nie byłeś specjalnie
czarujący.
- Nie chciałaś, żebym był - przypomniał jej Ivo. - Powiedziałaś,
110
RS
żebym nie traktował cię, jakbyś była którąś z moich dziewczyn.
- Tak, tak mówiłam - odparła Tamsin, śmiejąc się cicho. Musiałam
oszaleć, pomyślała. Nie, wcale nie, po prostu zachowała jeszcze
wtedy zdolność trzezwego myślenia. To teraz, kiedy się zakochała,
postępuje jak niespełna rozumu.
Ivo podniósł się nagle.
- Przyniosę ci coś ciepłego do picia - powiedział. - Kto wie, może
przestaniesz myśleć, że zachowuję się jak zwierzę.
Mówił zupełnie inaczej, niż zwykle, z trudem... Tamsin wydało się
to okropne. Złapała go za rękę.
- Ja wcale tak o tobie nie myślę - powiedziała impulsywnie. -
Wcale nie!
Ivo zmarszczył brwi.
- Nie bądz uprzejma - powiedział szorstko.
- Uprzejma? - Tamsin potrząsnęła głową. - Ja nie próbuję być
uprzejma, chcę być uczciwa. Myślę, że nie zachowujemy się
normalnie, bo jesteśmy w nienormalnych warunkach. Ani Wodnik,
ani Bliznięta nie czują się dobrze w przymusowym zamknięciu, a my
tu...
- Na litość boską, nie zaczynaj teraz z tymi Blizniętami i
Wodnikami! - przerwał jej Ivo. - Przypomniałaś mi początek swojego
opowiadania... Myślałem, że oszaleję, pamiętając o tym, jak je z tobą
odgrywałem.
Tamsin poczuła dziwny ucisk w gardle. Ivo, arogancki,
nieprzyjemny Ivo, mówił, jakby był tak samo udręczony jak ona
- Ale to było tylko... udawanie - powiedziała.
- Tak? - zapytał gniewnie. - Jeśli naprawdę tak myślisz, to mogę ci
coś pokazać...
Chwycił Tamsin za rękę i przyciągnął do siebie. Zanim zdążyła się
zorientować, co robi, znalazła się w jego objęciach. .. Poczuła usta Iva
na swoich...
Poddała się zupełnie sile tego pocałunku. Przytuliła się do Iva,
uniosła ramiona, by zarzucić mu je na szyję... Nie myślała o niczym,
tylko... tylko czuła.
111
RS
Otaczały ją silne ręce Iva, czuła jego gorący oddech na twarzy...
- Tamsin, moja najdroższa Tamsin - szepnął Ivo - gdybyś ty
wiedziała, jak bardzo pragnąłem móc cię tak całować...
Chciała mu powiedzieć, że czuła to samo, ale nie znajdowała słów.
Nie liczyły się słowa, ważne było to, co zaczynało się między nimi
budzić, żarliwość Iva i nieskrępowana swoboda, z jaką odpowiadała
na jego pieszczoty...
Wszystko, co zwykle jej przeszkadzało, jej wątpliwości, lęki,
nieszczęśliwe doświadczenia, wszystko poszło w zapomnienie, gdy
Ivo zabrał ją w świat, w którym liczyły się tylko zmysły... Gdyby
dotąd go nie kochała, zakochałaby się w nim teraz, przepełniona
radością... Wiedziała już, że umie poddać się swoim zmysłom...
- Ivo - szeptała. - Ivo...
Mężczyzna spojrzał na nią oczami pełnymi pożądania... Wyglądał
dokładnie tak, jak Tamsin wyobrażała sobie doskonałego kochanka...
- Boże, jaka ty jesteś bezbronna... - powiedział półgłosem,
przytulając Tamsin do siebie. Dziewczyna złożyła głowę w
zagłębieniu jego ramienia, Ivo stał bez ruchu, zupełnie jakby starał
się odzyskać panowanie nad sobą.
- Musiałbym naprawdę być zwierzęciem, gdybym teraz ci to
zrobił...
Jakie to dziwne, że to on ma teraz wątpliwości, pomyślała. Ona
sama była absolutnie pewna tego, co robi. Poczuła się bardzo
kobieca, w pełny, wspaniały sposób kobieca.
- Nie, Ivo, nie jestem bezbronna - powiedziała miękko - byłam, ale
już nie jestem. Pragnę cię tak, jak ty pragniesz mnie.
- Jesteś pewna? - Ivo chwycił ją delikatnie za włosy i zajrzał jej w
oczy.
- Jeśli nie, to mnie przekonaj...
Ivo podniósł do ust dłoń Tamsin i wycisnął na niej gorący
pocałunek. Dziewczyna poczuła, jak jej ramię ogarnia ciepło. ..
Przepełniona miłością, ucałowała dłoń Iva. Spojrzała na niego spod
rzęs i wstrzymała oddech - w oczach mężczyzny ujrzała wyraz
niezwykłej czułości...
112
RS
Takiego Iva nie znała. Serce Tamsin przepełniła miłość... Na ile
sposobów można kochać? Każda minuta przynosi coś nowego... A
może to tylko jedno wspaniałe uczucie? Rozkwita, rozwija się wciąż
na nowo, wypełnia każdy zakątek serca, ciała i duszy.
Ivo dotykał ustami jej twarzy, szyi, ramion... Składał lekkie,
kuszące pocałunki na jej wrażliwej skórze, potem ruszał dalej, w
niespieszną podróż, w której mieli dopiero się spotkać...
Tamsin oddawała pocałunki, kiedy tylko mogła, przytulała twarz [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl